„Minione chwile” Gabriela Gargaś (recenzja)

fot. Maciej Januchowski

Na wydawniczym rynku pojawiła się na początku kwietnia kolejna książka Gabrieli Gargaś „Minione chwile”. Książka, która mogłaby być historią o wielkim miłosnym romansie, no ale tak łatwo nie będzie.

Co do fabuły:

Anna pozostawia wszystko za sobą i wyjeżdża do Szkocji, by uleczyć złamane serce. Tam znajduje pracę w posiadłości Lady Abigail, mając nadzieję, że to koniec jej problemów. Jednak w murach starego dworu odżywa przeszłość, a przyczajone demony wychodzą z ukrycia. Historia starszej pani wstrząsa młodą dziewczyną. Lady Abigail kochała kiedyś ze wzajemnością młodego, polskiego oficera, Waldemara Leśniewieckiego. Jednak wszystko sprzysięgło się przeciw tej miłości. W młodym oficerze zrodziły się bunt i niezgoda na niesprawiedliwość. Przegrany – zwycięzca opuścił Szkocję i wrócił do ojczyzny. Jednak jego losy potoczyły się zupełnie inaczej, niż by sobie tego życzył. Uciekając przed podejrzeniami o szpiegostwo powrócił do Szkocji, by na nowo złączyć swój los z Abigail. Jednak czy to ona była mu przeznaczona?

Dwie kobiety, jeden mężczyzna i wielka miłość we wszystkich jej odcieniach – od namiętności do śmiertelnej nienawiści i kary za zdradę./span>

Przede wszystkim warto podkreślić, że książki Gabrieli Gargaś mają w sobie coś takiego, co nie pozwala przejść koło nich obojętnie i jednocześnie wciągają czytelnika. Nie inaczej jest z „Minionymi chwilami”. Lekkość języka i jego konstrukcja nie dają uczucia zmęczenia, a fabuła wciąga na tyle, że czasem trudno się od książki oderwać i chciałoby się przeczytać jeszcze jeden rozdział, i może jeszcze następny.

Autorka tak, jak pięknie buduję historię miłości, tak równie tragiczne pokazuje jej skutki, kiedy ta miłość rani. To cały wachlarz emocji, który towarzyszy wspomnianej miłości. To dotyczy zarówno dawnych czasów z młodości Lady Abigail jak i teraźniejszości i sytuacji Anny, bo miłość od wieków generuje te same emocje.

Gargaś bez wątpienia w rewelacyjny sposób oddaje nie tylko emocje bohaterów, ale i specyfikę czasów, w których żyją oraz zachwyca opisami krajobrazów Szkocji. To też bogata skarbnica myśli i cytatów, które warto sobie zachować. Jeden z moich ulubionych to „Najpiękniejsi ludzie, których znam, to tacy, którzy coś przeżyli, wiele doświadczyli, którzy mają pewną wrażliwość, cały ogrom empatii, otwarty umysł i serce. Nie oceniają ani nie skreślają nikogo, bo zbyt wiele widzieli. Wytrwali, ale pokorni. Piękni ludzie mają złote serca”.

Minione chwile” to bez wątpienia piękna i wzruszająca książka. Poza tym skłania czytelnika do refleksji, może czasem przywołuje wspomnienia, a może uruchamia te, które dotyczyły naszych wielkich miłości. Uniwersalizm tego uczucia, bez względu na miejsce zamieszkania czy czasy, w których przyszło nam żyć, daje pełen obraz miłości. Uczucia, które może powodować, że przenosimy góry lub te góry nas przytłaczają.

Może ci się spodobać również Więcej od autora

zostaw komentarz