Jenny Eclair „Przeprowadzka”

fot. Maciej Januchowski

Jakie to uczucie, oglądać własne życie jak film, klatka po klatce? Szczęśliwe chwile przeplatają się z tymi tragicznymi i bywa, że tych drugich jest znacznie, znacznie więcej. Ludzkie losy są tak pogmatwane, że czasem chyba lepiej nie wiedzieć, co niesie przyszłość…
Edwina Spinner po latach wdowieństwa decyduje się wreszcie na sprzedaż ogromnego domu, w którym spędziła kilkadziesiąt lat. Ten dom kiedyś tętnił życiem, teraz straszy pustką. Agent nieruchomości ocenia go fachowym okiem handlowca, u niej jednak ten spacer po pokojach budzi rozliczne wspomnienia. Co takiego wydarzyło się w tych murach, że z niebanalnej, utalentowanej kobiety, którą kiedyś była, zmieniła się w przytłoczoną własną samotnością staruszkę?

O tym przekonacie się sięgając po książkę. Autorka świetnie poprowadziła historię. Nawet trudno jest się do czegokolwiek doczepić, no może czasem trochę za wolno dzieje się akcja książki, ale z drugiej strony chyba nikomu nigdzie się nie spieszy, kiedy sięga po te pozycję.

Może ci się spodobać również Więcej od autora

zostaw komentarz