Piotr Bojarski „Biegacz” (recenzja)

fot. Maciej Januchowski

Bogdan Popiołek jest zwykłym czterdziestoczteroletnim nauczycielem historii, który w imię walki z nadwagą zaczyna biegać. W czasie oglądania wiadomości bohater rozpoznaje na materiale filmowym mężczyznę, którego spotkał podczas treningu. Okazuje się, że został on zamordowany.

Popiołek zdaje sobie sprawę, że jest prawdopodobnie ostatnim człowiekiem, który widział go żywego. Może również mieć wskazówki, które pomogą w ujęciu mordercy. Ku zdumieniu Popiołka jego informacje zostają całkowicie zignorowane przez policję i uznane za bezwartościowe. Sprawa śmierci mężczyzny nie daje mu spokoju. Coraz bardziej zaintrygowany sprawą nauczyciel postanawia sam dowiedzieć się, co naprawdę wydarzyło tego feralnego dnia w poznańskim lasku. Nie ma pojęcia, że w ten sposób ściąga na siebie uwagę nieodpowiednich ludzi…

Przygoda tytułowego biegacz jest do pozazdroszczenia. Nie jeden z nas pewnie by pozazdrościł takiej przygody. Co fascynujące bohater jest detektywem-amatorem, co nas poniekąd zbliża do niego. Przecież każdy z nas mógłby postawić się w jego roli. Wystarczy trochę chęci. Z minusów mogę się przyczepić do małej ilości wątków obyczajowych. Tego niestety tu zabrakło, a mogłyby ubarwić książkę. Poza tym jednak „biegacz” jest dobrą lekturą. Czyta się go szybko, a język jakim został napisany jest lekki. Dzięki temu, ze autor ma lekkie piórko książka też nas nie obciąża, a nawet można powiedzieć, ze jej czytanie sprawia nam wielką przyjemność.

Może ci się spodobać również Więcej od autora

zostaw komentarz