Agnieszka Lis „Karuzela” (recenzja)

fot. Weekend z dobrą książką

To opowieść o Renacie. Kobieta na co dzień zajmuje się domem, kiedy to jej mąż zarabia na utrzymanie rodziny. Jej życie toczy się prawie każdego dnia ta samo. Rano wyprawia dzieci do szkoły, potem zajmuje się domem, popołudniu odbiera dzieci ze szkoły, potem pomaga w lekcjach, kąpie i wieczorem ma chwilę na spędzenie czasu z mężem. Do niego, choć raczej głośno tego nie mówi, ma pretensje o to, że ciągle nie ma go w domu. Od jakiegoś czasu Renata skarży się na różne dolegliwości. Większość z nich lekceważy. Pełna jest w sinikach, które powstają przy byle błahym uderzeniu się o cokolwiek. Z czasem okazuje się, że kobieta choruje na białaczkę.

Wiele czytelniczek książki Agnieszki Lis łatwo utożsami się bohaterką książki. Renata na pierwszy rzut oka nie różni się od wielu z Was, które poświęcacie się wychowaniu dzieci. Jej zachowanie niestety również odzwierciedla podejście niektórych z Was do kwestii swojego zdrowia. A przecież to ważne. Zdrowa mama, to szczęśliwa mama i mogąca zadbać o swoje pociechy. „Karuzela” to nie tylko pełna wzruszeń książka. To również opowieść o relacjach rodzinnych, małżeńskich, rodzicielskich, siostrzanych. To historia, która pokazuje jak wielkim skarbem są więzy krwi i miłość, która może pokonać wszystko co nas spotyka. W książce znajdziecie też sporo humoru, który będzie osłodą poważnej tematyki.

Może ci się spodobać również Więcej od autora

zostaw komentarz