Monika A. Oleksa „Spacer nad rzeką” (recenzja)

fot. Wydawnictwo Filia

Ta literatura Was wzruszy w niejednym momencie podczas czytania. Z resztą stali czytelnicy Moniki A. Oleksy są do tego przyzwyczajeni. Jej powieści wyróżniają się na polskim rynku wydawniczym.

Kolejna książka Oleksy pod tytułem „Spacer nad rzeką” jest swego rodzaju zaproszeniem do wzruszającej i lirycznej podróży. Zosia Rybicka, główna bohaterka, poniekąd zmusza członków pewnej rodziny do wyjawienia swoich sekretów. Ma szczęście, spotyka Pawła, mężczyznę swojego życia. Zakochują się w sobie bez pamięci. Kobieta stopniowo poznaje jego rodzinę. Powoli też odkrywa jej sekrety. Choć jej obecność związana jest z rozdrapywaniem ran, to mieszkańcy domu Pawła są w stosunku do niej troskliwi. Zofia odkrywa, że wiele napięć pojawia się wtedy, gdy w domu jej ukochanego pojawia się brat Pawła, Mikołaj. Będzie musiała też dowiedzieć się kim była Julia i jakie sekrety ze sobą zabrała. Na szczęście Monika Oleksa dobrze traktuje swoich głównych bohaterów. Pokazuje też jak wiele może przetrwać miłość. Na jak wiele ran może być lekarstwem i jak niewiele jej trzeba by to, co było złe zostało przez nią zakryte.

„Spacer nad rzeką” zachwyca nie tylko fabułą. Opisy najmniejszych drobiazgów i szczegółów robią wrażenie. Urokliwie opisany Kazimierz Dolny sprawia wrażenie najpiękniejszego miejsca na ziemi. Widać, że autorka włożyła w swoją książkę wiele pracy. Zadbała również o język. Opisy są poetyckie, słowa użyte w sposób taki, by oddawały w pełni dane miejsce. Ponadto to skarbnica cytatów. Wiele z fragmentów książki można byłoby wybierać i używać jako sentencji. Z jednej strony to zaleta, ale dla tych, którzy nie lubią zbyt wielu tego typu opisów mogą być męczące. Niemniej jednak da się przez to przejść bez problemu.

Może ci się spodobać również Więcej od autora

zostaw komentarz