„Uzdrawiaczki” Marta Stefaniak (recenzja)

Klimatyczna opowieść o zgromadzeniu uzdrawiaczek, które przez lata leczyły chorych i ratowały potrzebujących z opresji. Cechowały je mądrość i szacunek do ludzi. Obdarzone przez kolejnych panujących wszelkimi przywilejami, z poświęceniem służyły współmieszkańcom. Jednak gdy po cesarzu Wyszegu na tron wstąpił jego syn Nadbor, wszystko się zmieniło. Jego wzmagająca się paranoja sprawiła, że uzdrawiaczki stały się głównym celem ataków. Intrygi dworskie, podstępni doradcy, miłość do władzy, bunt i wielka namiętność w tle.

Jak długo ostanie się państwo, którego władca wypowiedział wojnę własnym poddanym? Ile ocaleje z wiedzy przekazywanej przez lata, jeśli na jej posiadaczki zostanie wydany wyrok śmierci? Co można czynić w czasach tyranii i zamętu, by uchronić swoją rodzinę od nieszczęścia?
Wszystko w duchu refleksji nad tym, na ile ludzkie losy są determinowane przez okoliczności, a na ile przez osobiste wybory i działania.

Na lekturę książki zdecydowanie musicie zarezerwować sobie więcej czasu, bo to kilkuset stronnicowa pozycja. Osadzona została w świecie stylizowanym na średniowieczne powieści. Bez wątpienia jest to fikcja literacka, ale jednocześnie tak prawdziwa, że bez trudu wchodzi się w ten świat. Trzeba przyznać, że książka napisana jest na światowym poziomie i niczym nie ustępuje tym, wydawanych przez zagranicznych autorów.

To też pewnego rodzaju studium ludzkiej psychiki. Dobrym przykładem może to być postać nowego cesarza. Jest on opętany przez demona. Z rozdziału na rozdział możemy obserwować jak to na niego wpływa, jak zmienia się jego kondycja psychiczna i fizyczna.

Autorka bardzo napracowała się przy książce, dbając o wiele szczegółów. Detal goni detal, ale w tym przypadku jest to dużym plusem książki. Trudno jest opisać, tak obszerną pozycję, dlatego lepiej jest ją po prostu przeczytać, ale należy zarezerwować sobie więcej czasu na to.

Może ci się spodobać również Więcej od autora

zostaw komentarz