Remigiusz Mróz „Kontratyp” (recenzja)

fot. Maciej Januchowski

W drodze na Annapurnę, jeden z najgroźniejszych szczytów na świecie, ginie troje polskich wspinaczy. Ekipy ratunkowe odnajdują jedynie przysypane śniegiem, poskręcane liny, ale nie trafiają na żaden inny ślad po grupie.

Kilka tygodni później jedyna członkini wyprawy pojawia się na granicy nepalsko-tybetańskiej, po czym zostaje zatrzymana. Polscy śledczy przewożą ją do kraju, gdzie ma odpowiadać za zabójstwo – okazuje się bowiem, że aby przeżyć w górach, doprowadziła do śmierci swoich towarzyszy.

Co wydarzyło się w drodze na Annapurnę? I skąd śledczy mają dowody obciążające wspinaczkę? Oprócz znalezienia odpowiedzi na te pytania, Joanna Chyłka musi zmierzyć się z własnymi problemami i groźbami od człowieka twierdzącego, że to on niegdyś zaatakował ją kwasem…

Bez wątpienia mogę za każdym razem podkreślać, że seria z prawniczką Joanną Chyłką jest moją ulubioną spośród twórczości Remigiusza Mroza. Jej riposty, styl bycia, zdolności analityczne, przebiegłość i jeszcze kilka innych cech za każdym razem robi na mnie wielkie wrażenie. I tym razem nie jestem zawiedziony, a nawet rzekłbym jestem pod wielkim wrażeniem jej wyprawy na Annapurnę w poszukiwaniu dowodów w sprawie. Prawniczka ryzykuje swoim życiem, by wybronić klientkę, ale też ocalić swoją siostrzenicę, choć w tej sytuacji chyba należałoby motyw z siostrzenicą postawić na pierwszym miejscu.

Remigiusz Mróz w „Kontratypie” utrzymuje charakter powieści jaki poznaliśmy w poprzednich tomach. Przez 90 procent treści powoli Joanna i Kordian zwany Zordonem dochodzą do prawdy, jednak to prawniczka ją odkrywa. Ostatnie 10 procent treści to już jazda bez trzymanki. Mróz serwuje czytelnikowi niesamowicie szybkie tempo finału, wywraca dotychczasowe ustalenia do góry nogami i powoduje u czytelnika konsternację. Pytania typu „Ale jak to?” czy „Jak to możliwe?” są, można by powiedzieć, na porządku dziennym w przypadku tego autora. Jednak trzeba dodać, że wspomniane 90 procent treści nie jest nudne. Oj nie. W historii ciągle coś się dzieje. Jeżeli prawnicy czegoś nie odkryją, to wkraczają nieznani wcześniej bohaterowie i zaczynają mieszać, dodając nowe wątki.

W tym tomie warto również podkreślić, że Remigiusz Mróz zadbał o to, by Kordian mógł poprowadzić swoje małe śledztwo. Co prawda wbrew woli Chyłki, która kategorycznie zabroniła mu zabieranie się za sprawę Zduna. Niestety młody prawnik trafił na spory mur, którego nie mógł pokonać. Być może jeszcze kiedyś będzie mógł się bardziej wykazać – to zależy od Remigiusza Mroza.

Zaznaczę jeszcze, że uczucie pomiędzy Joanną a Kordianem w tym tomie wkroczy na nieco wyższy lewel. Prawniczka chyba jednak bardziej doceni obecność w swoim życiu prywatnym mężczyzny. Nawet jej silny charakter i natura bojowniczki ulegną uczuciu, którym darzy Zordona.

Podsumowując Remigiusz Mróz w tym tomie z jednej strony obiecuje nam ciekawie spędzony czas przy lekturze „Kontratypu” i tej obietnicy dotrzymuje. Obiecuje też zaskoczenia i to również mu się udaje. Styl pisania, jak to u Mroza, jest lekki, momentami zabawny. W fabule pojawiają się odniesienia do współczesnych wydarzeń i np. twórców internetowych.

Książka została zaprezentowana w audycji 20 stycznia 2019 r.

Może ci się spodobać również Więcej od autora

zostaw komentarz